wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział 7

Sen to ideal­ny przykład jak łat­wo człowiek pot­ra­fi trwać w sta­nie fałszu nie odróżniając prawdy.

Obudziły ją promienie słońca. Otworzyła oczy, ale nie czuła się zmęczona, a nawet można by rzec, że była wręcz wypoczęta. Po wczorajszych wrażeniach, było jej bardzo trudno zasnąć. Przekręciła się na bok i spojrzała na wyświetlacz swojego telefonu. Zobaczyła sms'a z treścią "Kocham Cię" od Marco. Uśmiechnęła się ale stwierdziła że pewnie już czeka na nią na dole, więc szybko się ogarnęła. Weszła do swojej garderoby i poszukała jakieś normalnych ubrań. Znalazła szarą bluzę, biały top i czarne rurki, vansy wzięła jako pierwsze lepsze buty.  Związała włosy w zwykłego kucyka.
Szybko ogarnęła swój pokój, i z wielką radością zbiegł na dół.
- Dzień Dobry wszystkim.- powiedziała wchodząc do kuchni. Ku jej zaskoczeniu nikogo tam nie było. Od razu ruszyła w kierunku tarasu prowadzącego na ogródek. To zaskakujące ile osób może być codziennie około 9 rano, w domu Łukasza Piszczka. Była większa cześć drużyny razem z partnerkami, a nie którzy nawet z dziećmi. Przeszła przez drzwi balkonowe i od razu ruszyła w kierunku Ewy Piszczek, która w tym momencie dokładała rzeczy na stół.
- Cześć Ewuniu. - powiedziała podchodząc do kobiety.
- Rose....już wstałaś.- powiedziała podchodząc do niej i całując w czoło jak swoją córkę.
- No tak. A co...mam sobie iść ??- zapytała zaskoczona jej słowami.
- Nie....przepraszam. Jestem nie wyspana. Sara nie dała mi spać.- powiedziała patrząc na córkę która świetnie bawiła się z dziećmi innych piłkarzy.- A tak w ogóle jak było wczoraj w kinie ?? Wydarzyło się coś ciekawego o czym powinnam wiedzieć ? - śmiesznie poruszyła oboma wargami, od razu Rose wiedziała że ona wie co się stało.
- Już wiesz ??- spytała z uśmiechem zakrywając lekko usta, tylko tak aby ją słyszała.
- Marco dzwonił wczoraj do Łukasza. Podsłuchałam trochę rozmowy. Gratulacje.- powiedziała przytulając się do dziewczyny.
- Dziękuje. Widziałaś Ariane ?? Muszę z nią pogadać i przeprosić, że ostatnio ją zaniedbywałam. - zapytała rozglądając się w koło w poszukiwaniu dziewczyny.
- Jest w kuchni. Przynajmniej powinna być, przed chwilą widziałam jak wchodziła.- puściła jej oko, a ta od razu poszła w poszukiwaniu najlepszej przyjaciółki. Zastała ją w kuchni, kładła kanapki na tace.
- Hej.- powiedziała podchodząc do dziewczyny.
- Cześć.- zignorowała ją, znaczy taki miała zamiar.
- Wiem że jesteś na mnie zła. Przepraszam. Ariana ja nie chciałam cię skrzywdzić. Wiesz że jesteś dla mnie najważniejsza.- Rozalia podeszła do niej, położyła jej dłoń na ramieniu.
- Przecież wiesz, że nie umiem się na ciebie złościć. Ja też ostatnio nie byłam najlepszą przyjaciółką. Zostawiałam cię często, ale to dlatego, że chciałam abyś w końcu zapomniała o tym wszystkim co cię spotkało. Ja mam siostrę na której mogę polegać w jakimś tam stopniu. A ty nie masz nikogo. Rosie ja nie chciałam abyś czuła się samotna. Wiesz o tym. Znam cię jak mało kto, i wiem że nie powinnaś czuć się sama. Kocham cię i ty dobrze o tym wiesz. Jesteś dla mnie najważniejsza na całym świecie. - powiedziała podchodząc do niej i przytulając ją do siebie.
- Mam chłopaka, podobno.- Rozalia wypowiedziała jej te słowa do ucha.
- Czekaj no niech zgadnę....Marco Reus.- powiedziała z uśmiechem na ustach.
- Skąd......??
- Ewa mi powiedziała. No wiesz jako siostry nie powinnyśmy mieć przed sobą żadnych tajemnic. - powiedziała patrząc na nią i puszczając jej oczko, z resztą tak samo jak jej siostra.
- Jesteś najlepsza.- Rose schowała twarz w jej włosach, kiedy się do niej przytuliła.
- Wiem. Ale dziękuje.- wypowiedziała ta słowa i spojrzała przyjaciółce prosto w oczy.- Bądź szczęśliwa, a jak zrobi ci krzywdę to obiecuję że zrobię mu taką krzywdę że żadna laska już nigdy na niego nie spojrzy. - i uśmiechnęła się na końcu.
- Dziękuje. Wiesz że dzisiaj jest ten mecz ?- Rose puściła ją i pomogła jej zanieść rzeczy na zewnątrz.
- Gwiazdy kontra fani...wiem Erik mnie zaprosił. Chyba mu się podobam.- powiedziała spoglądając na Durma w czasie w którym rozmawiał z kumplami z drużyny. Marco był w śród nich i uśmiechał się szeroko.
- Ja nie wierzę.....
- W co ??- Ariana spojrzała na Reus'a a potem na przyjaciółkę.
- W to że z nim chodzę. Przecież to jest jakaś pomyłka. Taki przystojny, mądry, sławny, słodki, uroczy i rozważny jak on i taka zwykła szara myszka jak ja. I to jeszcze z psychiatryka. Przecież to jest nie dorzeczne. - Rose cały czas na niego patrzyła ale on jej chyba nie zauważył.
- Pasujecie do siebie jak dwie krople wody. - powiedziała spoglądając na te dwójkę prawie cały czas, a to na nią a to na niego.
- Niby z którego punktu widzenia ?- Rose patrzyła na nią zaskoczona jej wypowiedzią.
- Jesteście do siebie bardzo podobni. Wiesz że podobno, to dzięki tobie jest teraz taki uśmiechnięty. Łukasz mi mówił, że wcześniej był zamknięty w sobie, taki ponury. A to wszystko po tym jak jego była dziewczyna go zdradziła z jednym z najlepszych kumpli. Nie trenował, nie chciał spotykać się z przyjaciółmi. Dopiero po tej nocy w klubie, zaczął żyć jak nowo narodzony. Zaczął się uśmiechać, spotykać z ludźmi. Jego morale znacznie podskoczyły a to wszystko przez ciebie.
- Przeze mnie ?? - zapytała zaskoczona wskazując na siebie.
- Jak to się mówi " By­wają w życiu chwi­le, których ból da­je się zmie­rzyć do­piero po je­go przeżyciu, i wówczas dzi­wi nas, iż zdołaliśmy go znieść." On właśnie taki jest, przeżył coś i nawet nie wie że zdołał go znieść a to wszystko dzięki tobie. - powiedziała spoglądając na niego.
- Nawet nie wiedziałam ,że coś takiego się wydarzyło. Nie mówił nic. Ja nie....
- Jest tak zapatrzony w ciebie, że zapomniał o tym co kiedyś się wydarzyło. Każda laska na świecie, chciałaby takiego chłopaka.- powiedziała opierając się o Rose, a ta tak była zapatrzona w Reus'a że nawet tego nie poczuła.
- Dziękuje ci.- powiedziała całując przyjaciółkę w policzek.
- Za co ??- zapytała zaskoczona.
- Za to że jesteś. - odskoczyła od przyjaciółki i ruszyła w stronę dzieci, przy których stała grupa piłkarzy, z Reus'em w towarzystwie.
- Rosie.- krzyknęła mała Sara Piszczek zbliżając się do dziewczyny.
- Cześć mała.- powiedziała Rose podnosząc małą na ręce.
- Pobawisz się z nami. Proszę.- zapytała wskazując na inne dzieci. Na przykład na małego Sahina, albo na Oliwie Błaszczykowską.
- Kochanie....- usłyszała głos Marco za swoimi plecami.
- Wujek Marco. On się z nami pobawi.- krzyknęła mała a ja zaczęłam się śmiać.
- Może później. Teraz porywam Rose na chwilę.- powiedział łapiąc ją za rękę, ale mała nie dawała za wygraną.
- Byłam pierwsza. Co najwyżej mogę ci ją pożyczyć. Ale za drobną opłatą.- powiedziała machając rączkami i wtulając się w klatkę piersiową Rosie.
- Ty mała......
- Sara chodź do mnie.- powiedziała Ariana, biorąc ją od Rose.- Ja się z wami pobawię.- dodała puszczając oko dwójce przyjaciół którzy się na nią patrzyli. Rosie wiedziała że Ariana nienawidzi się bawić z małymi dziećmi i że zrobiła to tylko dla niej.
- Dziękuje.- Rose powiedziała do niej cicho i ruszyła za Marco. Postanowili że razem pójdą do jej pokoju aby w spokoju porozmawiać. Usiadła na łóżku a on obok jej. Włączyła cicho muzykę i wtuliła się w jego klatkę piersiową.
- Marco......- chciała coś powiedzieć ale była w stanie wymówić tylko jego imię.
- Tak ?? - zapytał patrząc na nią.
- Możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie..- zerknęła na niego, ale nadal leżał na jego torsie.
- Oczywiście. Pytaj o co tylko chcesz.- powiedział całując ją w czoło.
- Co się zmieniło odkąd pierwszy raz mnie zobaczyłeś ? Znaczy bo słyszałam wiele historii i no wiesz...nie dawno byłeś inny. Wszyscy mówią że zmieniłeś się przeze mnie. To prawda ??- patrzyła na niego i widziała jego minę.
- Zanim cię zobaczyłem.- zaczął i złapał ją za rękę.- Moje życie nie miało zbyt wielkiego sensu. Miłość mojego życia, zdradziła mnie z moim najlepszy kumplem. Znaczy byłym, bo teraz już się do niego nie odzywam. Nie byłbym w stanie udawać że wszystko jest okej. A kiedy ciebie ujrzałem..- przerwał aby oprzeć się o ścianę i lepiej ją widzieć. - W moim życiu coś się zmieniło. Poczułem małą iskierkę w moim sercu, iskierkę nadziei że jeszcze wszystko się ułoży. Poznałem cię i z czasem zacząłem się cieszyć z tego co mam. Dziękuje ci że jesteś. - powiedział i pocałował ją.
- Marco..ja jeszcze nigdy....ja....- zaczęła ale on jej przerwał.
- Wiem i powiem ci że to jest najmniej istotne. Liczysz się tylko ty i nic innego się nie liczy. - Marco był blisko niej, czuła jego oddech, bicie jego serca. To było coś czego jeszcze nigdy nie doświadczyła.
- Dlaczego ja ??- zapytała patrząc mu w oczy.
- Sam tego nie wiem. Ale ciesze się że to właśnie ty Rose. - wymówił jej imię z takim uwielbieniem, z podziwem.
- Kocham cię.- wymówiła te słowa i tym razem, to ona pocałowała go jako pierwsza.
***
Wszyscy byli już gotowi do największego wydarzenie w tym tygodniu. Mecz gwiazdy kontra fani. Każdy z obecnych przed stadionem dziwił się ,że to właśnie piłkarze Borussii Dortmund wymyślili coś takiego. Każdy z piłkarzy musiał wybrać przynajmniej dwie osoby jedną znaną a drugą nie. Marco wybrał swoją dziewczynę i jakiegoś młodego chłopaka który znajdował się pod stadionem kiedy akurat przechodzili. Każdy z piłkarzy z głównej "11" , którą wybrał sam Jurgen Klopp , tak uwielbiany przez wszystkich trener, mógł wybrać dwie osoby, a reszta w tym po prostu nie uczestniczyła. Jak sama nazwa wskazuje " Mecz gwiazdy kontra fani "  okazał się tak pełnym emocji wydarzeniem że wszystkie bilety rozeszły się w 4 dni.
Rose cały czas nie mogła w uwierzyć w to co właśnie się działo. Każdy przechodzień patrzył na nią i na Reus'a którzy trzymali się za rękę.  Ich grupa szła za nimi, a był tam nie tylko Piszczek z małżonką ale i reszta kolegów z ich drużyny. Oczywiście były tam też partnerki piłkarzy i Ariana wraz z Durmem który było widać że wpadł jej w oko.
- Rose...ty umiesz grać w piłkę nożną ??- zapytał Hummels, podchodząc do niej.
- Szczerze...nie wiem. Grałam jak byłam mała, taki karzełek z metr trzydzieści wzrostu. Nie wiem. Ale zostałam poproszona to się zgodziłam.- powiedziała uśmiechając się do Niemca.
- Już nie mogę się doczekać żeby cię zobaczyć w akcji. - Mats spojrzał na Marco a potem się wrócił.
- Żebyś się nie zdziwił.- powiedziała i spojrzała na swoją przyjaciółkę która uśmiechnęła się do niej.
W ośrodku psychiatrycznym, dziewczyny często grały w piłkę. Rose zawsze najlepiej szło ze wszystkich. Było tak wiele osób w ich wieku, którzy uwielbiali ten sport. Był tam też pewien chłopak imieniem Kamil który grał kiedyś w akademii Legii Warszawa, można by powiedzieć że był najlepszy, ale zawsze ktoś potrafił go kiwać tak że zapomniał w którą stronę jest jego pokój. Tylko Rozalia tak umiała, a to wszystko dlatego że jako małe dziecko, grała z tatą bardzo często. Za nim jeszcze zginął w wypadku, to chyba było najbardziej przykre w całym jej życiu. Macocha teraz była jej tylko największym koszmarem sennym , a tak to było najprzykrzejszym wydarzeniem jakie miało miejsce w jej krótkim, normalnym do pewnego czasu życiu. Przez dwa lata Rozalia grała w nogę w drużynie. Za nim jeszcze dostała się do psychiatryka. To była jej ucieczka od codziennych problemów. Ale odkąd tylko dostała się do psychiatryka obiecywała sobie że z tym skończy w każdy możliwy sposób, i do pewnego czasu jej się to udawało. Aż do nie dawna kiedy znowu zaczęła kopać piłkę ale bez wiedzy jej najlepszej przyjaciółki. Ariana wolała inne sporty, takie jak ręczna czy siatkówka. Rose została przy swojej cichej pasji i teraz znowu zacznie to traktować na poważnie. Nie tylko dlatego że mieszka z piłkarzem ale też dlatego że jej chłopak kocha ten sport ponad wszystko i również zaskakuje tym piłkarski świat.
***
Mecz miał rozpocząć się za równo pół godziny. Obie dziewczyny bo tak samo Rose jak i Ariana były gotowe na to co je zaraz spotka.
- Powiedziałaś mu ??- Ariana zapytała ją, łapiąc za ramię.
- Niby o czym ??- Rose spojrzała na nią zaskoczona, chodź podejrzewała o co jej chodzi.
- O tym.- powiedziała podając jej piłkę Adidasa do rąk.
- Jeszcze nie.- powiedziała kładąc ją tam skąd wzięła ją jej przyjaciółka.
- Raczej na pewno si do myśli jak zobaczy cię dzisiaj na boisku.- Ariana wyszła przez drzwi jako pierwsza i ruszyła w stronę murawy, Rose szła równo z nią.
- Najpierw będę udawała że nie umiem, dopiero jak strzelą nam pierwsza bramkę wezmę się do roboty.- Rose spojrzała na nią tłumacząc swoje zamiary.
- Nie wiem czy to najlepszy pomysł, z ich szczęściem strzelą nam bramkę pod koniec drugiej połowy.- Ariana z uśmiechem pierwsza wyszła na murawę.
- To przez pierwsze 20 minut, będę udawała że nie umiem grać.- Rose rzuciła w nią piłką a potem kopnęła te która stawała jej na drodze, ku jej zaskoczeniu piłka z 30 metrów wpadła do bramki Romana Weidenfellera. - Cholera.- powiedziała pod nosem.
- Ty to było całkiem niezłe. Teraz na pewno nikt nie zauważył że nie umiesz GRAĆ !!- krzyknęła tak żeby do niej dotarło.
- Ja pierdziele.- powiedziała i już więcej nie kopnęła żadnej piłki aż do rozpoczęcia meczu.
***
Chyba to nie było zaskoczeniem że drużyna Borussii już po pierwszych 15 minutach objęła prowadzenie. Ariana cały czas patrzyła na swoją koleżankę aż do czasu gdy na zegarze wybiła 20 minuta gry.
- No to do roboty.- Rose wymówiła te słowa sama do siebie. Pierwszą jej przeszkodą było to że to piłkarze Borussii mieli piłkę, i co najgorsze jej chłopak był teraz przy niej. Starała się nie zwrócić na ten moment na to uwagi. Ale gdy w końcu dostała piłkę  w końcu coś się zaczęło dziać. Rozkręciła
się z każdą chwilą. Na nic nie zwracała uwagi tylko na to co jest pod jej nogą i na to jak bardzo za tym tęskniła. Z każdą chwilą czuła się coraz pewniej i coraz bliżej była aby strzeli bramkę, z Piszczkiem bawiła się jak z małym dzieckiem, oczywiście w przenośni.
Wszyscy patrzyli na nią zaskoczeni jej tak naglą zmianą. W końcu gdy drużyna fanów wyrównała na 1:1, był gwizdek na przerwę. Ariana jak najszybciej podbiegła do swojej przyjaciółki.
- To była niesamowite.- zaczęła ją chwalić. - Jak ty to zrobiłaś ??
- Nie wiem, tak jakoś się udało. - Rose uśmiechnęła się do niej szeroko.
Wszyscy byli pod wielkim szokiem jej umiejętności. W końcu znowu wrócili na boisko, gdy tylko Rose wyszła z szatni, brawa tak ogłuszyła cały stadion, było słychać jej imię. Wszyscy krzyczeli głośno i donośnie "Rose" co ją bardzo zaskoczyło.
***
W końcu mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla Borussii. To chyba nie zdziwiło nikogo, wręcz przeciwnie wszyscy bardzo to przeżywali. Pod koniec chyba każdy myślał że dla odmiany wygrają fani ,a to tylko za sprawa jednej osoby. Rose chyba podbiła serca wszystkich osób na stadionie, gdy ona była przy piłce wrzawa na trybunach była jeszcze większa.
- Pokochali cię.- powiedziała Ariana wychodząc za przyjaciółką z szatni, oczywiście po tym jak zebrała od wszystkich gratulacje.
- Nie wierzę. Przecież grałam jak zwykle.- Rose zobaczyła Marco który czekał na nią razem ze sowimi kumplami z drużyny.
- Kłamczucha.- krzyknął na nią Mats.
- No weź. Nie umiem grać.- powiedziała podchodząc na Marco i całując go w policzek.
- Nie umiem grać, ale bramki strzelać to już tak. Wbiłaś nam dwie bramki zza pola karnego. Weź się nie ośmieszaj....Jesteś niesamowita.- powiedział Mats podchodząc do niej aby przybić z nią tak zwanego żółwika.
- Dzięki. -powiedziała i przytuliła się do Marco. Gdy reszta odeszła od nich kawałek, ta zatrzymała się i zaraz za sobą zatrzymała Reus'a.
- Jesteś na mnie zły ??- zapytała widząc jego minę.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś ?? - Marco spojrzał na nią.
- Bo nie sądziłam że jestem taka dobra. Kiedyś grałam, ale to było kiedyś. Musiałam coś robić żeby kompletnie nie oszaleć. - powiedziała zbliżając się do niego. - Przepraszam. Wiedziałam że powinnam ci powiedzieć ale....nie potrafiłam. Zapomniałam o tym.
- Kocham cię.- powiedział i po raz kolejny tego dnia ją pocałował.

C.D.N

O to przedstawiam wam kolejny rozdział w moim wykonaniu. Powiem wam że jestem z niego całkiem zadowolona i mam nadzieję że wy również. Minęło trochę czasu od ostatniego dodania, ale mam nadzieję że mi to darujecie.
POZDRAWIAM I OCZEKUJE NA KOMENTARZE <3



2 komentarze:

  1. Och cieszę się, że nastał tu nowy rozdział:)
    Haha noo popatrzcie jaka kłamczucha! :)
    Cieszę sie bardzo, że z Marco Je się układa. Oby tak dalej.
    Czekam na nn i zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. AAA... sielanka:) mam nadzieję że nie masz zamiaru tego popsuć, co?
    Fajnie, że zaczyna się układać i dużo dobrego się dzieje:) Noo Rosie zaszalała, dobrze że Marco za bardzo nie wnikał w sprawę:)
    Super rozdział, czekam na dalszy ciąg:) Pozdrawiam i weny życzę, L.^^

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy